sobota, 8 czerwca 2013

Liebster Award

Serdecznie dziękuję za nominację od Nataleczki :P
Oto odpowiedzi na Twoje pytania:


1. Najważniejsza rzecz dla Ciebie to...?
    Zdecydowanie rodzina i przyjaciele.
2. Od jak dawna zajmujesz się pisaniem?
    Od końca grudnia 2012.
3. Gdzie chciałabyś spędzić swoje wakacje?
    W Barcelonie :)
4. W jakiej miejscowości mieszkasz?
    Mała wioska niedaleko Kielc.
5. Na bezludną wyspę zabrałabym...?
    Telefon, czekoladę, dobrą książkę :)
6. Moim ulubionym zajęciem jest...?
    Spanie :*
7. Nie przeżyłabym bez...?
    Meczów Barcelony i Reprezentacji Polski w Siatkówce mężczyzn.
8. Masz rodzeństwo?
    Tak, dwie starsze siostry.
9. Chciałabyś zamieszkać w Hiszpanii?
    Oczywiście :P
10. Kim jest twój idol?
      David Villa
11. Jakiemu klubowi kibicujesz?
      FC Barcelona, VIVE Targi Kielce




Ja nominuję:
* http://milosc-w-barcelonie.blogspot.com/
*http://me-gusta-fcb.blogspot.com/
*http://tiempo-para-todos.blogspot.com/
* http://ocalic--marzenia.blogspot.com/
*http://zakochanawbarcelonie.blogspot.com/
*http://hiszpanskie-pocalunki.blogspot.com/
*http://una-manana.blogspot.com/



Pytania dla Was

1. Najważniejszą osobą w Twoim życiu jest...?
2. Ulubiony zespół muzyczny?
3. Piłkarz, którego najbardziej cenię to...?
4. Jakie jest Twoje marzenie?
5. Byłaś na meczu ukochanej drużyny?
6. Widzisz, że ktoś kradnie torebkę starszej Pani. Co robisz?
7. Ulubiony trener?
8. Miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie?
9. Co byś w Sobie zmieniła?
10. Ulubiony miesiąc w roku?
11. Spotykasz na mieście CR7. Co robisz?

 Poinformujcie mnie jak dodacie odpowiedzi :P

poniedziałek, 25 marca 2013

3.Todo es tan complicado


   

    Nikola obudziła się w swoim nowy łóżku. Obok niej leżał prawie nagi piłkarz. Nie za wiele pamiętała z wczorajszego wieczoru. Na pewno zostawiła Beatę w klubie i poszła z Jordim do mieszkania. Otworzyli wino i co dalej. Dalej nic nie pamiętała. Nie chciała na razie budzić chłopaka. Miała mieszane uczucia co do niego. Z jednej strony bardzo się jej podobał. Z drugiej jednak wydawał się jej strasznie tajemniczy. On po jednym wieczorze wie o niej prawie wszystko, a ona o nim nic. Był całkiem inny niż Piotr. Tamten mówił bez przerwy. Jordi mówi bardzo niewiele. Nagle jej myśli skierowały się w stronę siostry. Zostawiła ją w klubie z Fabregasem. Ciekawe czy wróciła do domu. W jednej chwili postanowiła to sprawdzić. Wygrzebała się z objęć obrońcy i ruszyła w stronę sypialni Beaty. Jednak jej tam nie było. Zdziwiła się. Z jednej strony właściwe ucieszyła. Wreszcie jej ukochana siostrzyczka będzie miała coś od życia. Poszła do kuchni, zrobiła sobie kawę i wróciła do sypialni. Usiadła na szerokim parapecie i patrzyła na nowo poznane miasto. W jednej chwili usłyszała lekkie huknięcie. Obróciła się i zobaczyła leżącego na podłodze chłopaka, który w tej chwili masował sobie kolano.
-         Nie patrz się tak!- spojrzał na śmiejącą się dziewczynę.
-         Hehe. Jak można spaść z łóżka?
-         No pomyliłem strony.
-         Wstawaj!- podeszła do niego i podała mu rękę. – Zrobić ci kawkę?
-         Było by bardzo miło.
-         To chodź do kuchni.
-         Tylko skoczę przedtem do łazienki.
-         Jasne. Czekam w kuchni.
Znów poszła do tego pomieszczenia. Nastawiła wodę na kawę. Wiedziała,  że musi dowiedzieć się czy coś się wczoraj między nimi wydarzyło. Bardzo bała się tej rozmowy. Nie wyobrażała sobie, że mogła się wczoraj z nim przespać. Piotrek musiał na nią czekać sporo dłużej. W tej chwili do kuchni wszedł Jordi.
-         Siadaj, kawa będzie za chwilę. Hmm nie wiem jak zacząć. Mam pytanie: czy między nami wczoraj się coś wydarzyło, bo za dużo wypiłam i nic nie pamiętam.
-         Nie. Wróciliśmy tutaj do mieszkania. Ty stwierdziłaś, że za mało wypiłaś i wyjęłaś wino. Rozmawialiśmy, i w pewnym momencie ty zasnęłaś. Zaniosłem cię do sypialni i położyłem się obok.
-         To całe szczęście.
-         Czy ja wiem?- zażartował.
-         Ale ja wiem. Hehe. Dobra koniec żartów, trzeba pomyśleć o śniadaniu.
-         Proponuję jajecznicę. Robię naprawdę  dobrą.
-         Ok. Oddaję się w twoje ręce.



                                                                  ~.~
    Otworzyła oczy. Spostrzegła, że nie jest w swoim mieszkaniu. Dobrze pamiętała co stało się tej nocy. Rozejrzała się na boki i zobaczyła leżącego obok Fabregasa. Postanowiła uciec. Już nie raz tak się zdarzało. Budziła się rano z jakimś frajerem, wyobrażała sobie niewiadomo co, a potem okazywało się, że ten dupek ma rodzinę. Tym razem tak nie będzie. Przeglądała czasem jakieś plotkarskie gazety i dobrze wiedziała, że piłkarze raczej stali w uczuciach nie są. Raz jedna panienka, następnym razem inna. Nie chciała tego przeżywać. Powoli wstała, ubrała się, i zostawiła po sobie tylko karteczkę z napisem:
 „ Dziękuję za wspaniałą noc. Nie szukaj mnie. Proszę.
                                                            Beata”
Wyszła z mieszkania, zamówiła taksówkę i skierowała się do swego mieszkania. Jadąc myślała o tym piłkarzyku. Świetnie się jej z nim rozmawiało. Był taki czarujący, tajemniczy, zabawny. A do tego nieprzyzwoicie przystojny. Wydawał się jej za idealny. Nie mogła wprost w to uwierzyć, ale się jej podobał. Czuła, że może być przy nim sobą. Niczego nie musi ukrywać. Po chwili była już pod drzwiami swojego mieszkania. Wyjęła z torebki klucze i włożyła je do zamka. Okazało się, że były one otwarte. Wkroczyła w stronę salonu, a tam spostrzegła Jordiego w samych bokserkach łaskoczącego jej siostrę. Gdy ją zobaczył przestał i wszyscy zaczęli się śmiać. Piłkarz skierował się do sypialni po ubrania a dziewczyny siedziały na kanapie.
-         A wy tutaj?
-         Tak wyszło, ale nie martw się. Do niczego nie doszło.
-         Akurat o to się nie martwię.
-         A ty gdzie byłaś?- pytała Nikola
-         U Fabregasa. I ja nie byłam taka grzeczna jak ty.
-         To co tu robisz. Nie powinniście teraz pić kawy u niego w kuchni?
-         Przecież i tak nic z tego nie będzie.
-         A skąd to niby wiesz?
-         Doświadczenie, kochana.
-         Może on jest inny?
-         Wszyscy faceci są tacy sami. A on w dodatku jest piłkarzem.
W tej chwili przyszedł Alba. Pożegnał się i wyszedł.
Beata poszła do swojej sypialni. Weszła pod kołdrę i zaczęła myśleć o swojej decyzji. Teraz żałowała, bardzo żałowała. To bardzo dziwne, ale chciała patrzeć w jego ciemne tęczówki, chciała słyszeć jego męski głos, chciała czuć zapach jego wody kolońskiej. Tak bardzo chciała jeszcze raz poczuć smak jego ust. Aż sama się sobie dziwiła. Jeszcze żaden mężczyzna tak na nią nie działał. Nie wiedziała tylko czy jest to tylko pożądanie, czy już zakochanie.




                                               ~.~
Cóż ja mogę powiedzieć? Na pewno mogę przeprosić! Wiem, że jest bardzo krótko i nieciekawie. Jednak postanowiłam coś dodać
Jeszcze raz wszystkich przepraszam i pozdrawiam 

sobota, 19 stycznia 2013

2.Vamos a divertirnos!


            Rano obudziły je pierwsze promienie słoneczne. Pierwsza wstała starsza z sióstr. Poszła do kuchni, zaparzyła kawę i przyglądała się budzącej Barcelonie. Przypomniała dlaczego tu trafiła. Po śmierci rodziców zostały same z Nikolą. W Polsce pracowała w jakiejś marnej gazecie. Nie starczało na jej studia, na mieszkanie, na szkołę dla młodej, nie sterczało na nic. Postanowiła, że wyjedzie. Nikola zostanie z Piotrkiem. Akurat wtedy do Barcelony wyjeżdżała jej koleżanka. I pojechała. Znalazła tam lepszą pracę. I pokochała to miasto. Nie chciała już wracać do Polski. Ściągnęła tam Nikolę, i ma nadzieję, że to tu we dwie ułożą sobie życie. Jej przemyślenie przerwała wchodząca do kuchni siostra.
        Mi też kawki ! Proszę- zrobiła minę zbitego psa.
        Już ci robię! O której ta dyskoteka?
        Jordi ma podjechać po nas o 21.
        Aa to dobrze bo muszę wpaść jeszcze dzisiaj do pracy. Mam pomysł pojedziesz ze mną, a potem pójdziemy na zakupy!
        No jasnee.




Pojechały do pracy Beaty. Nikola została w samochodzie. Po chwili starsza z sióstr Lispkich wróciła i mogły spokojnie jechać na zakupy.
-         To co masz zamiar kupować?
-        Sukienkę. I ty też masz mieć sukienkę.
-        Dlaczego?
-        Właściwie to sama nie wiem. Bo pytałam się Jordiego jak mamy się ubrać. I on powiedział, że w sukienki, ponieważ on lubi dziewczyny w sukienkach!
-        Aaa. To dosyć dziwne..
-         Mało ważne. Idziemy w sukienkach!- postanowiła młoda dziewczyna.
-         No ok. Już dojechałyśmy. Pokażę ci kilka fajnych sklepów.

Po udanych zakupach wróciły do mieszkania. Wyjęły zakupione rzeczy i po raz kolejny przymierzały swoje nowe stroje.
-         Świetna jest ta sukienka*. Nie mogę się na ciebie napatrzeć. –Beata komplementowała strój siostry.
-         Wiesz, w sklepie nie byłam pewna co do niej, ale teraz wydaje mi się odpowiednia.
-         Jest bardzo odpowiednia. Nie za elegancka, taka na luzie.
-         No, teraz ty przymierzaj swoją!
-         No już, zaraz.
-         No ile można zakładać jedną kiecke?
-         Już idę. I jak?
-         Ulala. Pięknie!
-         Naprawdę?
-         Jasne! Jest idealna**.
-         Nie jestem przekonana do koloru.
-         Wiem, dla ciebie ładniejsza byłaby czarna, tak?
-         Może nie czarna, ale ten żółty mnie przeraża.
-         Właśnie bardzo dobrze, że ma taki kolor. Będziesz przyciągać uwagę- uśmiechnęła się.
Obie wybuchły śmiechem. Jednak po chwili się opanowały.
-         Jest już 18. Trzeba zacząć się szykować.- Prawie krzyknęła starsza.
-         Ja pierwsza do łazienki!- Młodsza szybko pobiegła do tego pomieszczenia.
-         Dobra leć.



Po długich przygotowaniach nareszcie obie były gotowe. Zniecierpliwione czekały na chłopaka. Nareszcie usłyszały dźwięk dzwonka.
-         Ja otworze!- krzyknęła Nikola.
-         No idź ty.
Otworzyła drzwi i zobaczyła chłopaka ubranego w czarne jeansy i jasno zieloną koszulę***. Ubrał się idealnie. Wydawał się jej jeszcze przystojniejszy niż poprzedniego dnia. Stali tak kilka chwil wpatrując się w siebie. Niezręczną ciszę przerwała Beata.
-         Otworzyłaś te drzwi?
-         Tak, otworzyłam. Yyy.. Poznajcie się to moja siostra Beata.
-         Miło mi cię poznać.- Powiedział chłopak.
-         A to jest Jordi.
-         Mi także. – Odpowiedziała starsza z sióstr. – To jedziemy?
-         Tak, jasne. Zapraszam.
Wyszli na zewnątrz. Na podjeździe czekała na nich taksówka. Wsiedli do  niej. Chłopak podał jakiś adres. Nikola zapytała się po polsku Beaty czy wie gdzie jadą. Ona niestety nie wiedziała.
Jechali kilkanaście minut. Nagle samochód stanął i chłopak powiedział, że dojechali.
Wyszli z auta. Podziękowali kierowcy i ruszyli w stronę klubu. Było tam bardzo dużo ludzi, jednak oni przeszli obok bardzo długiej kolejki. Jordi podszedł do ochroniarza, przywitali się, porozmawiali i szybko weszli do budynku. Było tam mnóstwo ludzi, słuchać było świetną muzykę, wszyscy tańczyli. Oni szli przez całą sale. Wreszcie stanęli przy ostatniej z lóż. Nikola zamarła. Siedzieli tam piłkarze FC Barcelony.
-         Cześć!- Wszyscy zaczęli się witać.
Był tam Cesc Fabregas, Leo Messi, Xavi, David Villa i Pedro. Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co widzi. Stała i wpatrywała się w każdego po koleji.
-         Chłopaki poznajcie, to Nikola i Beata.
-         Cześć dziewczyny.- Pierwszy przywitał się Messi.
-         Witajcie. – Powtarzali po nim koledzy.
-         Miło was poznać.- Rzuciły  w jednej chwilii.
-         Moja siostra pewnie wie jak każdy z was się nazywa, ale ja aż takim fanem piłki nożnej nie jestem, więc mogę prosić abyście się przedstawili.- Powiedziała zdecydowanym głosem Beata, co wywołało wybuch śmiechu wśród piłkarzy.
-         To ja może wszystkich przedstawię. Ja nazywam się Francesc Fabregas, ale mów mi Cesc. To jest Leo Messi, najlepszy piłkarz na świecie- w tej chwili dostał z łokcia od Leo. Oto król podań- Xavi. To powracający po kontuzji David Villa i nasz napastnik Pedro.
-         Dziękuję serdecznie. Postaram się zapamiętać.
-         Nie stójcie tak, siadajcie! – Powiedział Xavi i wszyscy zaczęli robić miejsce dla stojących towarzyszy.
I tak Nikola siedziała między Pedro a Jordim, a Beata między Fabregasem a Messim. Wszyscy świetnie się bawili. Nikola z Jordim szaleli na parkiecie. Reszta chłopaków także tańczyła. Jedynie Beata z Cesciem cały czas rozmawiali. Widać było, że mają dobry kontakt.
-         Chodź, zatańczymy!- Nalegał pomocnik.
-         Może to dziwne, ale ja naprawdę nie umiem tańczyć. Tańczę tylko jeśli jestem pijana. – Odmawiała dziewczyna.
-         W takim razie muszę cię upić!
-         Bardzo śmieszne. No dobrze, chodź!
-         Cieszę się.
Poczekali chwilkę aż skończy się piosenka. Gdy muzyka przycichła, ruszyli w stronę parkietu. Nagle zaczęła lecieć wolniejsza piosenka. Chłopak jedną rękę położył na tali, a drugą objął jej ramie. Ona także go objęła i położyła głowę na jego ramieniu. Nawet nie zauważyli,  że tańczy teraz tylko kilka par. W wyniku alkoholu, który wcześniej wypili, nie myśleli, nie zastanawiali się nad niczym, nic nie było dla nich ważne. Tańczyli i wpatrywali się w siebie. Ona upajała się zapachem jego perfum. Zawsze uwielbiała męskie perfumy. On nie odrywał od niej wzroku. Wydawała mu się jedyną kobietą na tej sali. Pożądał jej jak nikogo innego przedtem. Pragnęli by ta chwila trwała wiecznie, by nic im teraz nie przeszkadzało. Jednak piosenka się skończyła, a oni nadal stali na środku klubu i wpatrywali się w siebie. On patrzył na jej pełne usta. Miał ochotę połączyć je z swoimi. Lekko się pochylił, ręką dotknął jej twarzy i delikatnie przybliżał się do jej ust. Ona nie protestowała. Czekała na jego kolejny ruch. W końcu ich usta się dotknęły. Odpłynęli.
-         Beata! Przepraszam ja już jadę. Jakoś wrócisz, prawda?- Przerwała im młodsza.
-         Tak, wrócę.- Odpowiedziała jej zakłopotana.
-         To, pa.- Pożegnała się z uśmiechem.
Teraz dopiero zrozumiała co się stało. Bardzo się jej to podobało.
-         Przepraszam. Nie powinienem.
-         Dlaczego? – Podeszła i teraz ona go pocałowała.
-         To może cię odwiozę?
-         W twoim stanie?
-         Taksówką. Albo mam lepszy pomysł. Pojedziemy do mnie, bo pewnie Nikola z Jordim pojechali do was. Nie możemy im przecież przeszkadzać.
-         Masz rację. Nie możemy im przeszkadzać.


Przypisy__________________




* Sukienka Nikoli


** Sukienka Beaty
*** Koszula Jordiego


Witam!
Dodaję trochę późno, ale dodaję. Nie podoba mi się. I ostatnio stwierdziłam, że porwałam się z motyką na słońce zakładając tego bloga :( Ale dam radę.
Pozdrawiam!

środa, 2 stycznia 2013

1.Un comienzo sorprendente


 1.Un comienzo sorprendente


Wylądowała w słonecznej stolicy Katalonii. Czuła, że dobrze postąpiła zostawiając Piotrka samego. W końcu nie mógł jej niczego zabronić. Chciała zacząć wszystko od nowa. Tutaj!
 Z ukochaną siostrą. Na pewno jej się uda. Musi. Przecież jest taka silna. Poradziła sobie ze śmiercią rodziców, z wyjazdem ukochanej siostry. Poradzi sobie bez niego. Na 100 %.

Po tych przemyśleniach udała się przed wyjście. Beata miała ją odebrać, ale najwyraźniej się spóźni.
- Betyy gdzie ty do cholery jesteś?? Ile mam jeszcze czekać? Jest gorąco. No Beata!                                        
 - No mówię Ci, że szef mnie zatrzymał. Zrozum musze zrobić jeszcze jakieś fotki. Postaram się być jak najszybciej.                                                                                                                                                 
– To chcesz żeby z Twojej ukochanej siostrzyczki została jajecznica? Było mi powiedzieć, że tu jest tak cholernie gorąco!                                                                                                                               
 - A czego ty się spodziewałaś?
- Dobra kończę. Mało mam na koncie. Kocham Cię, ale w danej chwili mam ochotę Cię rozszarpać.        
- Też Cię kocha. Nie rób nic głupiego.
Była bardzo złą na siostrę. Nawet nie dlatego, że nie przyjechała. Tylko dlatego, że jej przyjazd do Barcelony nie odbył się tak jak sobie wyobrażała. Od razy po wylądowaniu miała wpaść w ramiona siostrzyczki, miały jechać do mieszkania a potem zwiedzać miasto.
Postanowiła, że zamówi taksówkę. Nie wiedziała pod jakim adresem znajduję się praca Beaty. Taksówkarz także nie wiedział gdzie znajduję się ta agencja. No cóż musi poczekać na spotkanie z Betyy.
Samochód podjechał pod adres podany mu przez Nikolę. Nigdy nie była u siostry, więc nie wiedziała jak wygląda to mieszkanie. Beata opowiadała jej o dość małym. A tu stoi przed domami willowymi. Nie wiedziała o co chodzi. Jednak podeszła pod drzwi numer 5. Zapukała. Miała otworzyć jej współlokatorka Beaty, niejaka Sara. Jakie było jej zdziwienie gdy otworzył jej młody mężczyzna.
- Dzień Dobry. Zastałam Sarę? Jestem siostrą Beaty.- zapytała się przystojnego bruneta. Wyglądał na miłego. Przenikliwy wzrok, szczery uśmiech, pięknie wyrzeźbione ciało. Taki bardzo w jej typie.
- Przepraszam Panią, ale nikt taki tu nie mieszka. Ani Sara, ani Beata. Musiała pomylić pani adresy.- Powiedział wyraźnie rozbawiony całą sytuacją. On jej kogoś przypominał. TAK. Już wie, to na pewno Jordi Alba. Nie poznała od razu, bo przecież dopiero teraz przeszedł do jej ukochanego klubu. No sory takiego Xaviego lub Iniestę poznała by od razu. Na żywo jest jeszcze przystojniejszy.
- Proszę Pani!- krzyknął przerywając jej myślenie. – Mógłbym Pani jakoś pomóc?
- Właściwie to tak.- wyciągnęła małą karteczkę i podała mu- Mógłby mi Pan powiedzieć jak dostać się pod ten adres. Taksówkarz przywiózł mnie tutaj.
- Tylko to proszę Pani jest tutaj.
- No ale jak. Niech Pan poczeka. Muszę zadzwonić do siostry.
Teraz miał chwilę na przyjrzenie się jej. Niska brunetka, ciemne, duże oczy, szczupła i bardzo roztrzepana. Był lekko zdziwiony całą tą sytuacją. Postara się jej pomóc. Może pójdzie z nim na kawę. Trzeba spróbować.
- Przepraszam. To ja pomyliłam ulice. A to? – podała mu inny adres.
- A to już nie tutaj. Ale całkiem blisko. Mogę Panią zaprowadzić. Albo jeśli Pani woli, zawieść- powiedział to widząc jak siada na swoich walizach.
- Byłabym Panu bardzo wdzięczna.
- Tylko skończmy z tym Pan. Jestem ……
- Tak wiem kim jesteś. Jordi Alba. Nowy nabytek FC Barcelony. A ja jestem Nikola.
- Nikola jaka?
- Nikola Lipska. Polka
- Polka! W Polsce było Euro!
- No co ty nie powiesz?
- Dobra wejdź. Nie będziemy tak stać na tym upale. Przebiorę się i pojedziemy.
- Jasne. A mogę skorzystać z toalety?
- No raczej!

Po chwili byli już w samochodzie 18 Barcelony. Spoglądała na chłopaka. Widziała, że on też na nią patrzy. Podobało jej się to. Już dawno żaden inny facet nie patrzył na nią w taki sposób. Piotr żadnemu na to nie pozwalał. Wszędzie chodzili razem, trzymając się za ręce. Każdy inny facet bał się nawet na nią spojrzeć. Tak, on ją chronił przed całym światem. Była mu za to wdzięczna, ale teraz musi poradzić obie sama. I już chyba wie w jaki sposób. Jej przemyślenia przerwał nagły śpiew Jordiego.
- Co ty śpiewasz?
- Stara piosenka Enrique.
- Fajne tylko smętne.. Mam ochotę na coś wesołego, tanecznego.
- Tanecznego powiadasz?
- Tak, tanecznego!
- A co powiesz na dyskotekę z bardzo taneczną muzyką?? Proszę.- zrobił śliczne oczka.
- No dobra, ale na pewno nie dzisiaj. Jutro jak najbardziej. Wezmę siostrę.
- Jak ty siostrę to ja kolegów.
- Z drużyny??
- No tak. Tylko, że mało ich zostało na ten okres wakacji.
- Jasne.
- To jestem u Ciebie jutro o 21.
- Masz zamiar kierować??
- Dziewczyno przecież są taksówki. Już dojechaliśmy.
Chłopak pomógł Nikolii z bagażami. Stali już przy drzwiach.
- No to już raczej tu. Do jutra Jordi….. Eeee poczekaj, jak się ubrać?? Na luzie czy jakoś bardziej klasycznie??
- Idziemy tańczyć. Byle wygodnie.. aaa proszę jedynie o sukienkę. Lubie jak dziewczyny noszą sukienki.
- Jasne. To do jutra.. Papa.

Weszła do domu. Zastała tam Sarę. Naprawdę fajna dziewczyna. Trochę porozmawiały i nareszcie wróciła Beata. Tak długo się nie widziały. Chyba całe pół roku. Tak od świąt. Wpadły sobie w ramiona. Stały tak w drzwiach z 10 minut. Potem do ciemniej nocy rozmawiały.
- Jak lot?
- Całkiem dobrze. Zato poszukiwania mieszkania.
- Właśnie co ty tam mówiłaś. Pomyliłaś adres i co dalej??
- I taksówkarz zawiózł mnie pod ten zły adres. Wiesz, idę sobie zadowolona, pukam. Otwiera mi mega przystojny facet. Takie tam gadu gadu. Ale wiesz kto to był??
- No skąd mam wiedzieć?
- Piłkarz Barcelony! I zaprosił nas jutro na dyskotekę. Mamy iść. Rozumiesz. Nie ma przeproś.
- A co ci tak zależy?
- Po prostu wydaje się miłym chłopakiem, którego chciałaby poznać bliżej. A ty masz kogoś wreszcie?
- Nie znalazł się taki, który byłby w stanie mnie zadowolić.
- To ty tak ciągle sama?
- No co. Najwidoczniej mam za wysokie wymagania. No przecież wiesz, że szukam ideału.
- I źle robisz. Nie ma ideałów.
- No i co mam ci powiedzieć? Chciałabym kogoś mieć tak na stałe. Ale faceci mnie jakoś nie chcą tak traktować. Jestem dla nich dziewczyną na jedną noc, albo kochanką. Nie wiem czemu, ale przyciągam samych mężów lub idiotów.
- Na pewno znajdzie się ktoś kto cię zadowoli. I widzisz. Trzeba iść na tą dyskotekę. Jordi ma wziąć kilku kolegów. Może jakiś piłkarz??
- Z wyglądu mogę każdego. Hahah.
-  Taa.
I tak rozmawiały jeszcze bardzo długo.
                                                                      ***
Hej! Dodaję jedynkę. Trochę krótka, ale następny wątek postaram się trochę bardziej rozbudować. Mam nadzieję, że się spodoba.