środa, 2 stycznia 2013

1.Un comienzo sorprendente


 1.Un comienzo sorprendente


Wylądowała w słonecznej stolicy Katalonii. Czuła, że dobrze postąpiła zostawiając Piotrka samego. W końcu nie mógł jej niczego zabronić. Chciała zacząć wszystko od nowa. Tutaj!
 Z ukochaną siostrą. Na pewno jej się uda. Musi. Przecież jest taka silna. Poradziła sobie ze śmiercią rodziców, z wyjazdem ukochanej siostry. Poradzi sobie bez niego. Na 100 %.

Po tych przemyśleniach udała się przed wyjście. Beata miała ją odebrać, ale najwyraźniej się spóźni.
- Betyy gdzie ty do cholery jesteś?? Ile mam jeszcze czekać? Jest gorąco. No Beata!                                        
 - No mówię Ci, że szef mnie zatrzymał. Zrozum musze zrobić jeszcze jakieś fotki. Postaram się być jak najszybciej.                                                                                                                                                 
– To chcesz żeby z Twojej ukochanej siostrzyczki została jajecznica? Było mi powiedzieć, że tu jest tak cholernie gorąco!                                                                                                                               
 - A czego ty się spodziewałaś?
- Dobra kończę. Mało mam na koncie. Kocham Cię, ale w danej chwili mam ochotę Cię rozszarpać.        
- Też Cię kocha. Nie rób nic głupiego.
Była bardzo złą na siostrę. Nawet nie dlatego, że nie przyjechała. Tylko dlatego, że jej przyjazd do Barcelony nie odbył się tak jak sobie wyobrażała. Od razy po wylądowaniu miała wpaść w ramiona siostrzyczki, miały jechać do mieszkania a potem zwiedzać miasto.
Postanowiła, że zamówi taksówkę. Nie wiedziała pod jakim adresem znajduję się praca Beaty. Taksówkarz także nie wiedział gdzie znajduję się ta agencja. No cóż musi poczekać na spotkanie z Betyy.
Samochód podjechał pod adres podany mu przez Nikolę. Nigdy nie była u siostry, więc nie wiedziała jak wygląda to mieszkanie. Beata opowiadała jej o dość małym. A tu stoi przed domami willowymi. Nie wiedziała o co chodzi. Jednak podeszła pod drzwi numer 5. Zapukała. Miała otworzyć jej współlokatorka Beaty, niejaka Sara. Jakie było jej zdziwienie gdy otworzył jej młody mężczyzna.
- Dzień Dobry. Zastałam Sarę? Jestem siostrą Beaty.- zapytała się przystojnego bruneta. Wyglądał na miłego. Przenikliwy wzrok, szczery uśmiech, pięknie wyrzeźbione ciało. Taki bardzo w jej typie.
- Przepraszam Panią, ale nikt taki tu nie mieszka. Ani Sara, ani Beata. Musiała pomylić pani adresy.- Powiedział wyraźnie rozbawiony całą sytuacją. On jej kogoś przypominał. TAK. Już wie, to na pewno Jordi Alba. Nie poznała od razu, bo przecież dopiero teraz przeszedł do jej ukochanego klubu. No sory takiego Xaviego lub Iniestę poznała by od razu. Na żywo jest jeszcze przystojniejszy.
- Proszę Pani!- krzyknął przerywając jej myślenie. – Mógłbym Pani jakoś pomóc?
- Właściwie to tak.- wyciągnęła małą karteczkę i podała mu- Mógłby mi Pan powiedzieć jak dostać się pod ten adres. Taksówkarz przywiózł mnie tutaj.
- Tylko to proszę Pani jest tutaj.
- No ale jak. Niech Pan poczeka. Muszę zadzwonić do siostry.
Teraz miał chwilę na przyjrzenie się jej. Niska brunetka, ciemne, duże oczy, szczupła i bardzo roztrzepana. Był lekko zdziwiony całą tą sytuacją. Postara się jej pomóc. Może pójdzie z nim na kawę. Trzeba spróbować.
- Przepraszam. To ja pomyliłam ulice. A to? – podała mu inny adres.
- A to już nie tutaj. Ale całkiem blisko. Mogę Panią zaprowadzić. Albo jeśli Pani woli, zawieść- powiedział to widząc jak siada na swoich walizach.
- Byłabym Panu bardzo wdzięczna.
- Tylko skończmy z tym Pan. Jestem ……
- Tak wiem kim jesteś. Jordi Alba. Nowy nabytek FC Barcelony. A ja jestem Nikola.
- Nikola jaka?
- Nikola Lipska. Polka
- Polka! W Polsce było Euro!
- No co ty nie powiesz?
- Dobra wejdź. Nie będziemy tak stać na tym upale. Przebiorę się i pojedziemy.
- Jasne. A mogę skorzystać z toalety?
- No raczej!

Po chwili byli już w samochodzie 18 Barcelony. Spoglądała na chłopaka. Widziała, że on też na nią patrzy. Podobało jej się to. Już dawno żaden inny facet nie patrzył na nią w taki sposób. Piotr żadnemu na to nie pozwalał. Wszędzie chodzili razem, trzymając się za ręce. Każdy inny facet bał się nawet na nią spojrzeć. Tak, on ją chronił przed całym światem. Była mu za to wdzięczna, ale teraz musi poradzić obie sama. I już chyba wie w jaki sposób. Jej przemyślenia przerwał nagły śpiew Jordiego.
- Co ty śpiewasz?
- Stara piosenka Enrique.
- Fajne tylko smętne.. Mam ochotę na coś wesołego, tanecznego.
- Tanecznego powiadasz?
- Tak, tanecznego!
- A co powiesz na dyskotekę z bardzo taneczną muzyką?? Proszę.- zrobił śliczne oczka.
- No dobra, ale na pewno nie dzisiaj. Jutro jak najbardziej. Wezmę siostrę.
- Jak ty siostrę to ja kolegów.
- Z drużyny??
- No tak. Tylko, że mało ich zostało na ten okres wakacji.
- Jasne.
- To jestem u Ciebie jutro o 21.
- Masz zamiar kierować??
- Dziewczyno przecież są taksówki. Już dojechaliśmy.
Chłopak pomógł Nikolii z bagażami. Stali już przy drzwiach.
- No to już raczej tu. Do jutra Jordi….. Eeee poczekaj, jak się ubrać?? Na luzie czy jakoś bardziej klasycznie??
- Idziemy tańczyć. Byle wygodnie.. aaa proszę jedynie o sukienkę. Lubie jak dziewczyny noszą sukienki.
- Jasne. To do jutra.. Papa.

Weszła do domu. Zastała tam Sarę. Naprawdę fajna dziewczyna. Trochę porozmawiały i nareszcie wróciła Beata. Tak długo się nie widziały. Chyba całe pół roku. Tak od świąt. Wpadły sobie w ramiona. Stały tak w drzwiach z 10 minut. Potem do ciemniej nocy rozmawiały.
- Jak lot?
- Całkiem dobrze. Zato poszukiwania mieszkania.
- Właśnie co ty tam mówiłaś. Pomyliłaś adres i co dalej??
- I taksówkarz zawiózł mnie pod ten zły adres. Wiesz, idę sobie zadowolona, pukam. Otwiera mi mega przystojny facet. Takie tam gadu gadu. Ale wiesz kto to był??
- No skąd mam wiedzieć?
- Piłkarz Barcelony! I zaprosił nas jutro na dyskotekę. Mamy iść. Rozumiesz. Nie ma przeproś.
- A co ci tak zależy?
- Po prostu wydaje się miłym chłopakiem, którego chciałaby poznać bliżej. A ty masz kogoś wreszcie?
- Nie znalazł się taki, który byłby w stanie mnie zadowolić.
- To ty tak ciągle sama?
- No co. Najwidoczniej mam za wysokie wymagania. No przecież wiesz, że szukam ideału.
- I źle robisz. Nie ma ideałów.
- No i co mam ci powiedzieć? Chciałabym kogoś mieć tak na stałe. Ale faceci mnie jakoś nie chcą tak traktować. Jestem dla nich dziewczyną na jedną noc, albo kochanką. Nie wiem czemu, ale przyciągam samych mężów lub idiotów.
- Na pewno znajdzie się ktoś kto cię zadowoli. I widzisz. Trzeba iść na tą dyskotekę. Jordi ma wziąć kilku kolegów. Może jakiś piłkarz??
- Z wyglądu mogę każdego. Hahah.
-  Taa.
I tak rozmawiały jeszcze bardzo długo.
                                                                      ***
Hej! Dodaję jedynkę. Trochę krótka, ale następny wątek postaram się trochę bardziej rozbudować. Mam nadzieję, że się spodoba.

           

2 komentarze:

  1. Podoba mi się :) I to nawet bardzo. Sama chciałabym tak się kiedyś zgubić i zapukać do drzwi mieszkania piłkarza FCB *___* Stanęłabym tam i pewnie oblała rumieńcem, ale to nieważne :P

    Czekam na kolejny rozdział, bo zapowiada się naprawdę dobre opowiadanie. Dużo weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby ja tak, oczywiście przez przypadek, zapukała do drzwi Alby ! awww *_* nie wyszłabym już z jego domu :D
    Czekam na więcej:)
    Możesz mnie informować na gg? 2744736

    OdpowiedzUsuń