Rano obudziły je pierwsze promienie słoneczne. Pierwsza
wstała starsza z sióstr. Poszła do kuchni, zaparzyła kawę i przyglądała się
budzącej Barcelonie. Przypomniała dlaczego tu trafiła. Po śmierci rodziców
zostały same z Nikolą. W Polsce pracowała w jakiejś marnej gazecie. Nie
starczało na jej studia, na mieszkanie, na szkołę dla młodej, nie sterczało na
nic. Postanowiła, że wyjedzie. Nikola zostanie z Piotrkiem. Akurat wtedy do
Barcelony wyjeżdżała jej koleżanka. I pojechała. Znalazła tam lepszą pracę. I pokochała
to miasto. Nie chciała już wracać do Polski. Ściągnęła tam Nikolę, i ma
nadzieję, że to tu we dwie ułożą sobie życie. Jej przemyślenie przerwała
wchodząca do kuchni siostra.
–
Mi też kawki ! Proszę- zrobiła minę zbitego psa.
–
Już ci robię! O której ta dyskoteka?
–
Jordi ma podjechać po nas o 21.
–
Aa to dobrze bo muszę wpaść jeszcze dzisiaj do pracy. Mam
pomysł pojedziesz ze mną, a potem pójdziemy na zakupy!
–
No jasnee.
Pojechały do pracy Beaty. Nikola została w samochodzie. Po
chwili starsza z sióstr Lispkich wróciła i mogły spokojnie jechać na zakupy.
-
To co masz zamiar kupować?
-
Sukienkę. I ty też masz mieć sukienkę.
-
Dlaczego?
-
Właściwie to sama nie wiem. Bo pytałam się Jordiego jak mamy
się ubrać. I on powiedział, że w sukienki, ponieważ on lubi dziewczyny w
sukienkach!
-
Aaa. To dosyć dziwne..
-
Mało ważne. Idziemy w sukienkach!- postanowiła młoda
dziewczyna.
-
No ok. Już dojechałyśmy. Pokażę ci kilka fajnych sklepów.
Po udanych zakupach wróciły do mieszkania. Wyjęły zakupione
rzeczy i po raz kolejny przymierzały swoje nowe stroje.
-
Świetna jest ta sukienka*. Nie mogę się na ciebie napatrzeć.
–Beata komplementowała strój siostry.
-
Wiesz, w sklepie nie byłam pewna co do niej, ale teraz wydaje
mi się odpowiednia.
-
Jest bardzo odpowiednia. Nie za elegancka, taka na luzie.
-
No, teraz ty przymierzaj swoją!
-
No już, zaraz.
-
No ile można zakładać jedną kiecke?
-
Już idę. I jak?
-
Ulala. Pięknie!
-
Naprawdę?
-
Jasne! Jest idealna**.
-
Nie jestem przekonana do koloru.
-
Wiem, dla ciebie ładniejsza byłaby czarna, tak?
-
Może nie czarna, ale ten żółty mnie przeraża.
-
Właśnie bardzo dobrze, że ma taki kolor. Będziesz przyciągać
uwagę- uśmiechnęła się.
Obie wybuchły śmiechem. Jednak po chwili się opanowały.
-
Jest już 18. Trzeba zacząć się szykować.- Prawie krzyknęła
starsza.
-
Ja pierwsza do łazienki!- Młodsza szybko pobiegła do tego
pomieszczenia.
-
Dobra leć.
Po długich przygotowaniach nareszcie obie były gotowe.
Zniecierpliwione czekały na chłopaka. Nareszcie usłyszały dźwięk dzwonka.
-
Ja otworze!- krzyknęła Nikola.
-
No idź ty.
Otworzyła drzwi i zobaczyła chłopaka ubranego w czarne
jeansy i jasno zieloną koszulę***. Ubrał się idealnie. Wydawał się jej jeszcze
przystojniejszy niż poprzedniego dnia. Stali tak kilka chwil wpatrując się w
siebie. Niezręczną ciszę przerwała Beata.
-
Otworzyłaś te drzwi?
-
Tak, otworzyłam. Yyy.. Poznajcie się to moja siostra Beata.
-
Miło mi cię poznać.- Powiedział chłopak.
-
A to jest Jordi.
-
Mi także. – Odpowiedziała starsza z sióstr. – To jedziemy?
-
Tak, jasne. Zapraszam.
Wyszli na zewnątrz. Na podjeździe czekała na nich taksówka.
Wsiedli do niej. Chłopak podał jakiś
adres. Nikola zapytała się po polsku Beaty czy wie gdzie jadą. Ona niestety nie
wiedziała.
Jechali kilkanaście minut. Nagle samochód stanął i chłopak
powiedział, że dojechali.
Wyszli z auta. Podziękowali kierowcy i ruszyli w stronę
klubu. Było tam bardzo dużo ludzi, jednak oni przeszli obok bardzo długiej
kolejki. Jordi podszedł do ochroniarza, przywitali się, porozmawiali i szybko
weszli do budynku. Było tam mnóstwo ludzi, słuchać było świetną muzykę, wszyscy
tańczyli. Oni szli przez całą sale. Wreszcie stanęli przy ostatniej z lóż.
Nikola zamarła. Siedzieli tam piłkarze FC Barcelony.
-
Cześć!- Wszyscy zaczęli się witać.
Był tam Cesc Fabregas, Leo Messi, Xavi, David Villa i Pedro.
Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co widzi. Stała i wpatrywała się w każdego
po koleji.
-
Chłopaki poznajcie, to Nikola i Beata.
-
Cześć dziewczyny.- Pierwszy przywitał się Messi.
-
Witajcie. – Powtarzali po nim koledzy.
-
Miło was poznać.- Rzuciły
w jednej chwilii.
-
Moja siostra pewnie wie jak każdy z was się nazywa, ale ja aż
takim fanem piłki nożnej nie jestem, więc mogę prosić abyście się
przedstawili.- Powiedziała zdecydowanym głosem Beata, co wywołało wybuch
śmiechu wśród piłkarzy.
-
To ja może wszystkich przedstawię. Ja nazywam się Francesc
Fabregas, ale mów mi Cesc. To jest Leo Messi, najlepszy piłkarz na świecie- w
tej chwili dostał z łokcia od Leo. Oto król podań- Xavi. To powracający po
kontuzji David Villa i nasz napastnik Pedro.
-
Dziękuję serdecznie. Postaram się zapamiętać.
-
Nie stójcie tak, siadajcie! – Powiedział Xavi i wszyscy
zaczęli robić miejsce dla stojących towarzyszy.
I tak Nikola siedziała między Pedro a Jordim, a Beata między
Fabregasem a Messim. Wszyscy świetnie się bawili. Nikola z Jordim szaleli na
parkiecie. Reszta chłopaków także tańczyła. Jedynie Beata z Cesciem cały czas
rozmawiali. Widać było, że mają dobry kontakt.
-
Chodź, zatańczymy!- Nalegał pomocnik.
-
Może to dziwne, ale ja naprawdę nie umiem tańczyć. Tańczę
tylko jeśli jestem pijana. – Odmawiała dziewczyna.
-
W takim razie muszę cię upić!
-
Bardzo śmieszne. No dobrze, chodź!
-
Cieszę się.
Poczekali chwilkę aż skończy się piosenka. Gdy muzyka
przycichła, ruszyli w stronę parkietu. Nagle zaczęła lecieć wolniejsza
piosenka. Chłopak jedną rękę położył na tali, a drugą objął jej ramie. Ona
także go objęła i położyła głowę na jego ramieniu. Nawet nie zauważyli, że tańczy teraz tylko kilka par. W wyniku
alkoholu, który wcześniej wypili, nie myśleli, nie zastanawiali się nad niczym,
nic nie było dla nich ważne. Tańczyli i wpatrywali się w siebie. Ona upajała
się zapachem jego perfum. Zawsze uwielbiała męskie perfumy. On nie odrywał od
niej wzroku. Wydawała mu się jedyną kobietą na tej sali. Pożądał jej jak nikogo
innego przedtem. Pragnęli by ta chwila trwała wiecznie, by nic im teraz nie
przeszkadzało. Jednak piosenka się skończyła, a oni nadal stali na środku klubu
i wpatrywali się w siebie. On patrzył na jej pełne usta. Miał ochotę połączyć
je z swoimi. Lekko się pochylił, ręką dotknął jej twarzy i delikatnie
przybliżał się do jej ust. Ona nie protestowała. Czekała na jego kolejny ruch.
W końcu ich usta się dotknęły. Odpłynęli.
-
Beata! Przepraszam ja już jadę. Jakoś wrócisz, prawda?-
Przerwała im młodsza.
-
Tak, wrócę.- Odpowiedziała jej zakłopotana.
-
To, pa.- Pożegnała się z uśmiechem.
Teraz dopiero zrozumiała co się stało. Bardzo się jej to
podobało.
-
Przepraszam. Nie powinienem.
-
Dlaczego? – Podeszła i teraz ona go pocałowała.
-
To może cię odwiozę?
-
W twoim stanie?
-
Taksówką. Albo mam lepszy pomysł. Pojedziemy do mnie, bo
pewnie Nikola z Jordim pojechali do was. Nie możemy im przecież przeszkadzać.
-
Masz rację. Nie możemy im przeszkadzać.
Przypisy__________________
* Sukienka Nikoli
*** Koszula Jordiego
Witam!
Dodaję trochę późno, ale dodaję. Nie podoba mi się. I ostatnio stwierdziłam, że porwałam się z motyką na słońce zakładając tego bloga :( Ale dam radę.
Pozdrawiam!


