sobota, 19 stycznia 2013

2.Vamos a divertirnos!


            Rano obudziły je pierwsze promienie słoneczne. Pierwsza wstała starsza z sióstr. Poszła do kuchni, zaparzyła kawę i przyglądała się budzącej Barcelonie. Przypomniała dlaczego tu trafiła. Po śmierci rodziców zostały same z Nikolą. W Polsce pracowała w jakiejś marnej gazecie. Nie starczało na jej studia, na mieszkanie, na szkołę dla młodej, nie sterczało na nic. Postanowiła, że wyjedzie. Nikola zostanie z Piotrkiem. Akurat wtedy do Barcelony wyjeżdżała jej koleżanka. I pojechała. Znalazła tam lepszą pracę. I pokochała to miasto. Nie chciała już wracać do Polski. Ściągnęła tam Nikolę, i ma nadzieję, że to tu we dwie ułożą sobie życie. Jej przemyślenie przerwała wchodząca do kuchni siostra.
        Mi też kawki ! Proszę- zrobiła minę zbitego psa.
        Już ci robię! O której ta dyskoteka?
        Jordi ma podjechać po nas o 21.
        Aa to dobrze bo muszę wpaść jeszcze dzisiaj do pracy. Mam pomysł pojedziesz ze mną, a potem pójdziemy na zakupy!
        No jasnee.




Pojechały do pracy Beaty. Nikola została w samochodzie. Po chwili starsza z sióstr Lispkich wróciła i mogły spokojnie jechać na zakupy.
-         To co masz zamiar kupować?
-        Sukienkę. I ty też masz mieć sukienkę.
-        Dlaczego?
-        Właściwie to sama nie wiem. Bo pytałam się Jordiego jak mamy się ubrać. I on powiedział, że w sukienki, ponieważ on lubi dziewczyny w sukienkach!
-        Aaa. To dosyć dziwne..
-         Mało ważne. Idziemy w sukienkach!- postanowiła młoda dziewczyna.
-         No ok. Już dojechałyśmy. Pokażę ci kilka fajnych sklepów.

Po udanych zakupach wróciły do mieszkania. Wyjęły zakupione rzeczy i po raz kolejny przymierzały swoje nowe stroje.
-         Świetna jest ta sukienka*. Nie mogę się na ciebie napatrzeć. –Beata komplementowała strój siostry.
-         Wiesz, w sklepie nie byłam pewna co do niej, ale teraz wydaje mi się odpowiednia.
-         Jest bardzo odpowiednia. Nie za elegancka, taka na luzie.
-         No, teraz ty przymierzaj swoją!
-         No już, zaraz.
-         No ile można zakładać jedną kiecke?
-         Już idę. I jak?
-         Ulala. Pięknie!
-         Naprawdę?
-         Jasne! Jest idealna**.
-         Nie jestem przekonana do koloru.
-         Wiem, dla ciebie ładniejsza byłaby czarna, tak?
-         Może nie czarna, ale ten żółty mnie przeraża.
-         Właśnie bardzo dobrze, że ma taki kolor. Będziesz przyciągać uwagę- uśmiechnęła się.
Obie wybuchły śmiechem. Jednak po chwili się opanowały.
-         Jest już 18. Trzeba zacząć się szykować.- Prawie krzyknęła starsza.
-         Ja pierwsza do łazienki!- Młodsza szybko pobiegła do tego pomieszczenia.
-         Dobra leć.



Po długich przygotowaniach nareszcie obie były gotowe. Zniecierpliwione czekały na chłopaka. Nareszcie usłyszały dźwięk dzwonka.
-         Ja otworze!- krzyknęła Nikola.
-         No idź ty.
Otworzyła drzwi i zobaczyła chłopaka ubranego w czarne jeansy i jasno zieloną koszulę***. Ubrał się idealnie. Wydawał się jej jeszcze przystojniejszy niż poprzedniego dnia. Stali tak kilka chwil wpatrując się w siebie. Niezręczną ciszę przerwała Beata.
-         Otworzyłaś te drzwi?
-         Tak, otworzyłam. Yyy.. Poznajcie się to moja siostra Beata.
-         Miło mi cię poznać.- Powiedział chłopak.
-         A to jest Jordi.
-         Mi także. – Odpowiedziała starsza z sióstr. – To jedziemy?
-         Tak, jasne. Zapraszam.
Wyszli na zewnątrz. Na podjeździe czekała na nich taksówka. Wsiedli do  niej. Chłopak podał jakiś adres. Nikola zapytała się po polsku Beaty czy wie gdzie jadą. Ona niestety nie wiedziała.
Jechali kilkanaście minut. Nagle samochód stanął i chłopak powiedział, że dojechali.
Wyszli z auta. Podziękowali kierowcy i ruszyli w stronę klubu. Było tam bardzo dużo ludzi, jednak oni przeszli obok bardzo długiej kolejki. Jordi podszedł do ochroniarza, przywitali się, porozmawiali i szybko weszli do budynku. Było tam mnóstwo ludzi, słuchać było świetną muzykę, wszyscy tańczyli. Oni szli przez całą sale. Wreszcie stanęli przy ostatniej z lóż. Nikola zamarła. Siedzieli tam piłkarze FC Barcelony.
-         Cześć!- Wszyscy zaczęli się witać.
Był tam Cesc Fabregas, Leo Messi, Xavi, David Villa i Pedro. Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co widzi. Stała i wpatrywała się w każdego po koleji.
-         Chłopaki poznajcie, to Nikola i Beata.
-         Cześć dziewczyny.- Pierwszy przywitał się Messi.
-         Witajcie. – Powtarzali po nim koledzy.
-         Miło was poznać.- Rzuciły  w jednej chwilii.
-         Moja siostra pewnie wie jak każdy z was się nazywa, ale ja aż takim fanem piłki nożnej nie jestem, więc mogę prosić abyście się przedstawili.- Powiedziała zdecydowanym głosem Beata, co wywołało wybuch śmiechu wśród piłkarzy.
-         To ja może wszystkich przedstawię. Ja nazywam się Francesc Fabregas, ale mów mi Cesc. To jest Leo Messi, najlepszy piłkarz na świecie- w tej chwili dostał z łokcia od Leo. Oto król podań- Xavi. To powracający po kontuzji David Villa i nasz napastnik Pedro.
-         Dziękuję serdecznie. Postaram się zapamiętać.
-         Nie stójcie tak, siadajcie! – Powiedział Xavi i wszyscy zaczęli robić miejsce dla stojących towarzyszy.
I tak Nikola siedziała między Pedro a Jordim, a Beata między Fabregasem a Messim. Wszyscy świetnie się bawili. Nikola z Jordim szaleli na parkiecie. Reszta chłopaków także tańczyła. Jedynie Beata z Cesciem cały czas rozmawiali. Widać było, że mają dobry kontakt.
-         Chodź, zatańczymy!- Nalegał pomocnik.
-         Może to dziwne, ale ja naprawdę nie umiem tańczyć. Tańczę tylko jeśli jestem pijana. – Odmawiała dziewczyna.
-         W takim razie muszę cię upić!
-         Bardzo śmieszne. No dobrze, chodź!
-         Cieszę się.
Poczekali chwilkę aż skończy się piosenka. Gdy muzyka przycichła, ruszyli w stronę parkietu. Nagle zaczęła lecieć wolniejsza piosenka. Chłopak jedną rękę położył na tali, a drugą objął jej ramie. Ona także go objęła i położyła głowę na jego ramieniu. Nawet nie zauważyli,  że tańczy teraz tylko kilka par. W wyniku alkoholu, który wcześniej wypili, nie myśleli, nie zastanawiali się nad niczym, nic nie było dla nich ważne. Tańczyli i wpatrywali się w siebie. Ona upajała się zapachem jego perfum. Zawsze uwielbiała męskie perfumy. On nie odrywał od niej wzroku. Wydawała mu się jedyną kobietą na tej sali. Pożądał jej jak nikogo innego przedtem. Pragnęli by ta chwila trwała wiecznie, by nic im teraz nie przeszkadzało. Jednak piosenka się skończyła, a oni nadal stali na środku klubu i wpatrywali się w siebie. On patrzył na jej pełne usta. Miał ochotę połączyć je z swoimi. Lekko się pochylił, ręką dotknął jej twarzy i delikatnie przybliżał się do jej ust. Ona nie protestowała. Czekała na jego kolejny ruch. W końcu ich usta się dotknęły. Odpłynęli.
-         Beata! Przepraszam ja już jadę. Jakoś wrócisz, prawda?- Przerwała im młodsza.
-         Tak, wrócę.- Odpowiedziała jej zakłopotana.
-         To, pa.- Pożegnała się z uśmiechem.
Teraz dopiero zrozumiała co się stało. Bardzo się jej to podobało.
-         Przepraszam. Nie powinienem.
-         Dlaczego? – Podeszła i teraz ona go pocałowała.
-         To może cię odwiozę?
-         W twoim stanie?
-         Taksówką. Albo mam lepszy pomysł. Pojedziemy do mnie, bo pewnie Nikola z Jordim pojechali do was. Nie możemy im przecież przeszkadzać.
-         Masz rację. Nie możemy im przeszkadzać.


Przypisy__________________




* Sukienka Nikoli


** Sukienka Beaty
*** Koszula Jordiego


Witam!
Dodaję trochę późno, ale dodaję. Nie podoba mi się. I ostatnio stwierdziłam, że porwałam się z motyką na słońce zakładając tego bloga :( Ale dam radę.
Pozdrawiam!

środa, 2 stycznia 2013

1.Un comienzo sorprendente


 1.Un comienzo sorprendente


Wylądowała w słonecznej stolicy Katalonii. Czuła, że dobrze postąpiła zostawiając Piotrka samego. W końcu nie mógł jej niczego zabronić. Chciała zacząć wszystko od nowa. Tutaj!
 Z ukochaną siostrą. Na pewno jej się uda. Musi. Przecież jest taka silna. Poradziła sobie ze śmiercią rodziców, z wyjazdem ukochanej siostry. Poradzi sobie bez niego. Na 100 %.

Po tych przemyśleniach udała się przed wyjście. Beata miała ją odebrać, ale najwyraźniej się spóźni.
- Betyy gdzie ty do cholery jesteś?? Ile mam jeszcze czekać? Jest gorąco. No Beata!                                        
 - No mówię Ci, że szef mnie zatrzymał. Zrozum musze zrobić jeszcze jakieś fotki. Postaram się być jak najszybciej.                                                                                                                                                 
– To chcesz żeby z Twojej ukochanej siostrzyczki została jajecznica? Było mi powiedzieć, że tu jest tak cholernie gorąco!                                                                                                                               
 - A czego ty się spodziewałaś?
- Dobra kończę. Mało mam na koncie. Kocham Cię, ale w danej chwili mam ochotę Cię rozszarpać.        
- Też Cię kocha. Nie rób nic głupiego.
Była bardzo złą na siostrę. Nawet nie dlatego, że nie przyjechała. Tylko dlatego, że jej przyjazd do Barcelony nie odbył się tak jak sobie wyobrażała. Od razy po wylądowaniu miała wpaść w ramiona siostrzyczki, miały jechać do mieszkania a potem zwiedzać miasto.
Postanowiła, że zamówi taksówkę. Nie wiedziała pod jakim adresem znajduję się praca Beaty. Taksówkarz także nie wiedział gdzie znajduję się ta agencja. No cóż musi poczekać na spotkanie z Betyy.
Samochód podjechał pod adres podany mu przez Nikolę. Nigdy nie była u siostry, więc nie wiedziała jak wygląda to mieszkanie. Beata opowiadała jej o dość małym. A tu stoi przed domami willowymi. Nie wiedziała o co chodzi. Jednak podeszła pod drzwi numer 5. Zapukała. Miała otworzyć jej współlokatorka Beaty, niejaka Sara. Jakie było jej zdziwienie gdy otworzył jej młody mężczyzna.
- Dzień Dobry. Zastałam Sarę? Jestem siostrą Beaty.- zapytała się przystojnego bruneta. Wyglądał na miłego. Przenikliwy wzrok, szczery uśmiech, pięknie wyrzeźbione ciało. Taki bardzo w jej typie.
- Przepraszam Panią, ale nikt taki tu nie mieszka. Ani Sara, ani Beata. Musiała pomylić pani adresy.- Powiedział wyraźnie rozbawiony całą sytuacją. On jej kogoś przypominał. TAK. Już wie, to na pewno Jordi Alba. Nie poznała od razu, bo przecież dopiero teraz przeszedł do jej ukochanego klubu. No sory takiego Xaviego lub Iniestę poznała by od razu. Na żywo jest jeszcze przystojniejszy.
- Proszę Pani!- krzyknął przerywając jej myślenie. – Mógłbym Pani jakoś pomóc?
- Właściwie to tak.- wyciągnęła małą karteczkę i podała mu- Mógłby mi Pan powiedzieć jak dostać się pod ten adres. Taksówkarz przywiózł mnie tutaj.
- Tylko to proszę Pani jest tutaj.
- No ale jak. Niech Pan poczeka. Muszę zadzwonić do siostry.
Teraz miał chwilę na przyjrzenie się jej. Niska brunetka, ciemne, duże oczy, szczupła i bardzo roztrzepana. Był lekko zdziwiony całą tą sytuacją. Postara się jej pomóc. Może pójdzie z nim na kawę. Trzeba spróbować.
- Przepraszam. To ja pomyliłam ulice. A to? – podała mu inny adres.
- A to już nie tutaj. Ale całkiem blisko. Mogę Panią zaprowadzić. Albo jeśli Pani woli, zawieść- powiedział to widząc jak siada na swoich walizach.
- Byłabym Panu bardzo wdzięczna.
- Tylko skończmy z tym Pan. Jestem ……
- Tak wiem kim jesteś. Jordi Alba. Nowy nabytek FC Barcelony. A ja jestem Nikola.
- Nikola jaka?
- Nikola Lipska. Polka
- Polka! W Polsce było Euro!
- No co ty nie powiesz?
- Dobra wejdź. Nie będziemy tak stać na tym upale. Przebiorę się i pojedziemy.
- Jasne. A mogę skorzystać z toalety?
- No raczej!

Po chwili byli już w samochodzie 18 Barcelony. Spoglądała na chłopaka. Widziała, że on też na nią patrzy. Podobało jej się to. Już dawno żaden inny facet nie patrzył na nią w taki sposób. Piotr żadnemu na to nie pozwalał. Wszędzie chodzili razem, trzymając się za ręce. Każdy inny facet bał się nawet na nią spojrzeć. Tak, on ją chronił przed całym światem. Była mu za to wdzięczna, ale teraz musi poradzić obie sama. I już chyba wie w jaki sposób. Jej przemyślenia przerwał nagły śpiew Jordiego.
- Co ty śpiewasz?
- Stara piosenka Enrique.
- Fajne tylko smętne.. Mam ochotę na coś wesołego, tanecznego.
- Tanecznego powiadasz?
- Tak, tanecznego!
- A co powiesz na dyskotekę z bardzo taneczną muzyką?? Proszę.- zrobił śliczne oczka.
- No dobra, ale na pewno nie dzisiaj. Jutro jak najbardziej. Wezmę siostrę.
- Jak ty siostrę to ja kolegów.
- Z drużyny??
- No tak. Tylko, że mało ich zostało na ten okres wakacji.
- Jasne.
- To jestem u Ciebie jutro o 21.
- Masz zamiar kierować??
- Dziewczyno przecież są taksówki. Już dojechaliśmy.
Chłopak pomógł Nikolii z bagażami. Stali już przy drzwiach.
- No to już raczej tu. Do jutra Jordi….. Eeee poczekaj, jak się ubrać?? Na luzie czy jakoś bardziej klasycznie??
- Idziemy tańczyć. Byle wygodnie.. aaa proszę jedynie o sukienkę. Lubie jak dziewczyny noszą sukienki.
- Jasne. To do jutra.. Papa.

Weszła do domu. Zastała tam Sarę. Naprawdę fajna dziewczyna. Trochę porozmawiały i nareszcie wróciła Beata. Tak długo się nie widziały. Chyba całe pół roku. Tak od świąt. Wpadły sobie w ramiona. Stały tak w drzwiach z 10 minut. Potem do ciemniej nocy rozmawiały.
- Jak lot?
- Całkiem dobrze. Zato poszukiwania mieszkania.
- Właśnie co ty tam mówiłaś. Pomyliłaś adres i co dalej??
- I taksówkarz zawiózł mnie pod ten zły adres. Wiesz, idę sobie zadowolona, pukam. Otwiera mi mega przystojny facet. Takie tam gadu gadu. Ale wiesz kto to był??
- No skąd mam wiedzieć?
- Piłkarz Barcelony! I zaprosił nas jutro na dyskotekę. Mamy iść. Rozumiesz. Nie ma przeproś.
- A co ci tak zależy?
- Po prostu wydaje się miłym chłopakiem, którego chciałaby poznać bliżej. A ty masz kogoś wreszcie?
- Nie znalazł się taki, który byłby w stanie mnie zadowolić.
- To ty tak ciągle sama?
- No co. Najwidoczniej mam za wysokie wymagania. No przecież wiesz, że szukam ideału.
- I źle robisz. Nie ma ideałów.
- No i co mam ci powiedzieć? Chciałabym kogoś mieć tak na stałe. Ale faceci mnie jakoś nie chcą tak traktować. Jestem dla nich dziewczyną na jedną noc, albo kochanką. Nie wiem czemu, ale przyciągam samych mężów lub idiotów.
- Na pewno znajdzie się ktoś kto cię zadowoli. I widzisz. Trzeba iść na tą dyskotekę. Jordi ma wziąć kilku kolegów. Może jakiś piłkarz??
- Z wyglądu mogę każdego. Hahah.
-  Taa.
I tak rozmawiały jeszcze bardzo długo.
                                                                      ***
Hej! Dodaję jedynkę. Trochę krótka, ale następny wątek postaram się trochę bardziej rozbudować. Mam nadzieję, że się spodoba.