poniedziałek, 25 marca 2013

3.Todo es tan complicado


   

    Nikola obudziła się w swoim nowy łóżku. Obok niej leżał prawie nagi piłkarz. Nie za wiele pamiętała z wczorajszego wieczoru. Na pewno zostawiła Beatę w klubie i poszła z Jordim do mieszkania. Otworzyli wino i co dalej. Dalej nic nie pamiętała. Nie chciała na razie budzić chłopaka. Miała mieszane uczucia co do niego. Z jednej strony bardzo się jej podobał. Z drugiej jednak wydawał się jej strasznie tajemniczy. On po jednym wieczorze wie o niej prawie wszystko, a ona o nim nic. Był całkiem inny niż Piotr. Tamten mówił bez przerwy. Jordi mówi bardzo niewiele. Nagle jej myśli skierowały się w stronę siostry. Zostawiła ją w klubie z Fabregasem. Ciekawe czy wróciła do domu. W jednej chwili postanowiła to sprawdzić. Wygrzebała się z objęć obrońcy i ruszyła w stronę sypialni Beaty. Jednak jej tam nie było. Zdziwiła się. Z jednej strony właściwe ucieszyła. Wreszcie jej ukochana siostrzyczka będzie miała coś od życia. Poszła do kuchni, zrobiła sobie kawę i wróciła do sypialni. Usiadła na szerokim parapecie i patrzyła na nowo poznane miasto. W jednej chwili usłyszała lekkie huknięcie. Obróciła się i zobaczyła leżącego na podłodze chłopaka, który w tej chwili masował sobie kolano.
-         Nie patrz się tak!- spojrzał na śmiejącą się dziewczynę.
-         Hehe. Jak można spaść z łóżka?
-         No pomyliłem strony.
-         Wstawaj!- podeszła do niego i podała mu rękę. – Zrobić ci kawkę?
-         Było by bardzo miło.
-         To chodź do kuchni.
-         Tylko skoczę przedtem do łazienki.
-         Jasne. Czekam w kuchni.
Znów poszła do tego pomieszczenia. Nastawiła wodę na kawę. Wiedziała,  że musi dowiedzieć się czy coś się wczoraj między nimi wydarzyło. Bardzo bała się tej rozmowy. Nie wyobrażała sobie, że mogła się wczoraj z nim przespać. Piotrek musiał na nią czekać sporo dłużej. W tej chwili do kuchni wszedł Jordi.
-         Siadaj, kawa będzie za chwilę. Hmm nie wiem jak zacząć. Mam pytanie: czy między nami wczoraj się coś wydarzyło, bo za dużo wypiłam i nic nie pamiętam.
-         Nie. Wróciliśmy tutaj do mieszkania. Ty stwierdziłaś, że za mało wypiłaś i wyjęłaś wino. Rozmawialiśmy, i w pewnym momencie ty zasnęłaś. Zaniosłem cię do sypialni i położyłem się obok.
-         To całe szczęście.
-         Czy ja wiem?- zażartował.
-         Ale ja wiem. Hehe. Dobra koniec żartów, trzeba pomyśleć o śniadaniu.
-         Proponuję jajecznicę. Robię naprawdę  dobrą.
-         Ok. Oddaję się w twoje ręce.



                                                                  ~.~
    Otworzyła oczy. Spostrzegła, że nie jest w swoim mieszkaniu. Dobrze pamiętała co stało się tej nocy. Rozejrzała się na boki i zobaczyła leżącego obok Fabregasa. Postanowiła uciec. Już nie raz tak się zdarzało. Budziła się rano z jakimś frajerem, wyobrażała sobie niewiadomo co, a potem okazywało się, że ten dupek ma rodzinę. Tym razem tak nie będzie. Przeglądała czasem jakieś plotkarskie gazety i dobrze wiedziała, że piłkarze raczej stali w uczuciach nie są. Raz jedna panienka, następnym razem inna. Nie chciała tego przeżywać. Powoli wstała, ubrała się, i zostawiła po sobie tylko karteczkę z napisem:
 „ Dziękuję za wspaniałą noc. Nie szukaj mnie. Proszę.
                                                            Beata”
Wyszła z mieszkania, zamówiła taksówkę i skierowała się do swego mieszkania. Jadąc myślała o tym piłkarzyku. Świetnie się jej z nim rozmawiało. Był taki czarujący, tajemniczy, zabawny. A do tego nieprzyzwoicie przystojny. Wydawał się jej za idealny. Nie mogła wprost w to uwierzyć, ale się jej podobał. Czuła, że może być przy nim sobą. Niczego nie musi ukrywać. Po chwili była już pod drzwiami swojego mieszkania. Wyjęła z torebki klucze i włożyła je do zamka. Okazało się, że były one otwarte. Wkroczyła w stronę salonu, a tam spostrzegła Jordiego w samych bokserkach łaskoczącego jej siostrę. Gdy ją zobaczył przestał i wszyscy zaczęli się śmiać. Piłkarz skierował się do sypialni po ubrania a dziewczyny siedziały na kanapie.
-         A wy tutaj?
-         Tak wyszło, ale nie martw się. Do niczego nie doszło.
-         Akurat o to się nie martwię.
-         A ty gdzie byłaś?- pytała Nikola
-         U Fabregasa. I ja nie byłam taka grzeczna jak ty.
-         To co tu robisz. Nie powinniście teraz pić kawy u niego w kuchni?
-         Przecież i tak nic z tego nie będzie.
-         A skąd to niby wiesz?
-         Doświadczenie, kochana.
-         Może on jest inny?
-         Wszyscy faceci są tacy sami. A on w dodatku jest piłkarzem.
W tej chwili przyszedł Alba. Pożegnał się i wyszedł.
Beata poszła do swojej sypialni. Weszła pod kołdrę i zaczęła myśleć o swojej decyzji. Teraz żałowała, bardzo żałowała. To bardzo dziwne, ale chciała patrzeć w jego ciemne tęczówki, chciała słyszeć jego męski głos, chciała czuć zapach jego wody kolońskiej. Tak bardzo chciała jeszcze raz poczuć smak jego ust. Aż sama się sobie dziwiła. Jeszcze żaden mężczyzna tak na nią nie działał. Nie wiedziała tylko czy jest to tylko pożądanie, czy już zakochanie.




                                               ~.~
Cóż ja mogę powiedzieć? Na pewno mogę przeprosić! Wiem, że jest bardzo krótko i nieciekawie. Jednak postanowiłam coś dodać
Jeszcze raz wszystkich przepraszam i pozdrawiam 

5 komentarzy:

  1. cudne opowiadanie! Oby tak dalej! :*
    Zapraszam do czytania mojego na: http://fcb-en-mi-corazon.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. zapraszam na nowy rozdział :) http://milosc-w-barcelonie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na nowy rozdział na http://milosc-w-barcelonie.blogspot.com/ licze na komentarze;)

    OdpowiedzUsuń